w , , , , , , ,

Speednet na 31. piętrze Olivia Star

Speednet na 31. piętrze Olivia Star

Zdjęcia: https://1drv.ms/f/c/388fa6a44d9eaf4e/IgCygGNaXoNcRbR0oXy4nY5mAR4ZQzfQCv8Makgem6PYYeY?e=aVPMv9 źródło: materiały własne Speednet i Olivia Centre

Biuro AD 2026? Przykład Speednet pokazuje, że mniej może oznaczać lepiej i efektywniej. Firma z branży IT, która wcześniej wynajmowała dwa piętra w Olivii Star zoptymalizowała swoją powierzchnię, przenosząc się do mniejszego, ale bardziej prestiżowego biura na najwyżej położonej kondygnacji biurowej na północ od Warszawy. Nowe biuro firmy doskonale oddaje przeobrażenia rynku, jakie obecnie zachodzą w segmencie najmu biur. Centra biznesowe, jak Olivia Centre, którego częścią jest Olivia Star, zyskują znacznie większy mix rezydentów, budując także swoją stabilność i odporność na zawirowania w poszczególnych sektorach gospodarki, a cała społeczność centrów biurowych tworzy bardziej zróżnicowany ekosystem i przestrzeń do kooperacji, co wcześniej, w okresie dominacji wybranych branży było niemożliwe. 

Speednet jest strategicznym partnerem technologicznym dla instytucji finansowych, które chcą szybciej dostarczać produkty cyfrowe, modernizować środowiska legacy oraz rozwijać systemy IT bez kompromisów w zakresie bezpieczeństwa, zgodności regulacyjnej i stabilności operacyjnej. Pomaga organizacjom regulowanym skracać time-to-market, uzupełniać luki kompetencyjne, rozwiązywać wyzwania integracyjne i technologiczne oraz odpowiedzialnie i bezpiecznie wdrażać innowacje i korzystać z AI w codziennej pracy.

Firma od kilku lat funkcjonuje w modelu hybrydowym, a wraz ze zmianą sposobu pracy zmieniały się również jej potrzeby dotyczące przestrzeni biurowej. Wiosną 2026 roku Speednet przeniósł swoją trójmiejską siedzibę z 19. i 20. piętra Olivia Star na piętro 31. – do mniejszej, ale znacznie lepiej dopasowanej do obecnego modelu pracy przestrzeni. To doskonały przykład tego, w jaką stronę przeobraża się obecnie segment biurowy. Przykład ten pokazuje jak wiele możliwości, które wcześniej wydawały się niemożliwe lub trudne dzisiaj są codziennością. To także przykład na to, jak wiele możliwości wiąże się z wyborem dużego centrum biznesowego na lokalizację biura oraz tego, jak elastyczność w podejściu do najmu skutkuje trwałą i partnerską relacją pomiędzy zarządcą powierzchni biurowej, a rezydetem.

O tym, dlaczego firma zdecydowała się na tę zmianę, jak dziś wygląda rola biura w organizacji technologicznej i co sprawia, że pracownicy chcą pojawiać się w nim mimo możliwości pracy zdalnej, opowiada Karolina Zarusińska, Head of Employer Branding w Speednet.

Skąd wyrosła potrzeba przenosin na 31. piętro Olivia Star z 19. i 20. kondygnacji?

Nasze poprzednie biuro wynajmowaliśmy od 2021 roku, czyli od momentu, w którym rynek pracy – szczególnie w branży IT – bardzo dynamicznie się zmieniał. W ciągu tych kilku lat model hybrydowy mocno się u nas ugruntował. Nauczyliśmy się efektywnie pracować w rozproszonych zespołach, a jednocześnie zaczęliśmy szerzej rekrutować specjalistów również spoza Trójmiasta.

Dziś elastyczność jest dla nas ważnym elementem kultury organizacyjnej. Część osób pracuje głównie zdalnie, część regularnie pojawia się w biurze, a część wybiera je w zależności od projektów, spotkań czy po prostu potrzeby pracy z zespołem.

W pewnym momencie stało się więc jasne, że dwa piętra po około 1000 m² każde nie są już przestrzenią odpowiadającą naszym realnym potrzebom. Jedno z pięter podnajmowaliśmy już wcześniej zaprzyjaźnionej firmie. Na początku tego roku nasze potrzeby, potrzeby naszego najemcy oraz innej firmy poszukującej większej powierzchni w Olivia Centre spotkały się w idealnym momencie. W efekcie odbyła się swego rodzaju potrójna przeprowadzka i wygląda na to, że każda ze stron znalazła rozwiązanie lepiej dopasowane do swojego obecnego sposobu pracy.

My trafiliśmy na 31. piętro Olivia Star – do przestrzeni zdecydowanie bardziej kameralnej, ale jednocześnie bardzo funkcjonalnej. I z perspektywy kilku miesięcy możemy powiedzieć, że była to bardzo dobra decyzja.

Jaką powierzchnię ma nowe biuro i jak dziś z niego korzystacie?

Nowe biuro ma około 480 m². Mamy około 40 stanowisk pracy, wszystkie funkcjonujące w systemie hot desk. Przy naszym obecnym modelu hybrydowym taka liczba bardzo dobrze odpowiada realnej frekwencji w biurze.

Zamiast jednego dużego open space’u przestrzeń została podzielona na dwie mniejsze strefy stanowisk – jedną przeznaczoną głównie dla zespołów technicznych, a drugą dla działów wspierających. Mamy również trzy sale konferencyjne, dwa wydzielone pokoje, funkcjonalną serwerownię oraz – zdecydowanie najważniejszą z perspektywy życia biura – dużą strefę social.

Zależało nam na tym, żeby powierzchnia była dopasowana nie do liczby osób zatrudnionych w firmie, ale do tego, jak rzeczywiście korzystamy dziś z biura. Nie traktujemy go już wyłącznie jako miejsca, do którego przychodzi się na osiem godzin i siada przy przypisanym biurku. Coraz częściej jest to przestrzeń do spotkań, wspólnej pracy, integracji czy wymiany wiedzy.

Jaki styl panuje w nowym biurze? Na co stawiali Państwo nacisk podczas jego przygotowywania?

Mieliśmy trochę szczęścia, ponieważ trafiliśmy do przestrzeni, która już wcześniej została bardzo ciekawie zaprojektowana przez Design Anatomy. Z pierwotnej aranżacji pozostało wiele elementów, które nadają wnętrzu charakter – między innymi kuchnia, zielone ściany, kwietniki, materiały oraz detale wykończeniowe.

Oczywiście dostosowaliśmy układ do naszych potrzeb, przede wszystkim zwiększając liczbę stanowisk pracy, ale zależało nam na zachowaniu charakteru tej przestrzeni.

Do samej przeprowadzki podeszliśmy też bardzo zdroworozsądkowo. Nie chcieliśmy urządzać nowego biura od zera tylko dlatego, że zmieniamy piętro. Wykorzystaliśmy meble, które już posiadaliśmy. Część wyposażenia, którego nie byliśmy w stanie wykorzystać w mniejszej przestrzeni, sprzedaliśmy, a sporą część przekazaliśmy również na cele charytatywne.

Nowymi elementami, na które zdecydowaliśmy się już po przeprowadzce, były między innymi kabiny akustyczne, które przy pracy hybrydowej i dużej liczbie spotkań online są po prostu bardzo praktyczne.

Czy są jakieś nieszablonowe rozwiązania lub miejsca, które szczególnie warto opisać?

Zdecydowanie sercem nowego biura jest nasza strefa social. I sami jesteśmy trochę zaskoczeni, jak ciepło została przez wszystkich przyjęta.

To połączenie kuchni, dużej barowej lady, miejsc do siedzenia, puf, stołu do bilarda i piłkarzyków. Można tu zjeść wspólny obiad, odbyć mniej formalne spotkanie, popracować z laptopem poza biurkiem albo po prostu spotkać się z osobami, których przy hybrydowym modelu pracy nie widzi się codziennie.

Co ważne, przestrzeń można bardzo łatwo dostosowywać do różnych wydarzeń. Od kwietnia odbyły się tu już m.in. dwie większe imprezy. Pierwszą była kolejna edycja naszego firmowego „MasterChefa”, podczas którego razem z prezesem przygotowywaliśmy tatara i sushi. Drugą – warsztaty masażu kobido zorganizowane dla pań z naszego zespołu. Przy obu wydarzeniach mogliśmy właściwie w kilka chwil zmienić codzienną przestrzeń biurową w miejsce eventowe.

Nowe biuro jest też bardzo zielone.

Zdecydowanie. Jest dużo bardziej zielone niż nasze poprzednie biuro.

Mamy trzy zielone ściany, a poszczególne strefy stanowisk pracy oddzielają duże kwietniki. Rośliny znalazły się również w salach konferencyjnych. Część z nich jeszcze się zadomawia i rozrasta, więc zakładamy, że z czasem efekt będzie jeszcze lepszy.

To zresztą dość ciekawy kontrast: z jednej strony jesteśmy na 31. piętrze, za ogromnymi oknami mamy panoramę Trójmiasta i widok w stronę Zatoki Gdańskiej, a z drugiej – wewnątrz otacza nas naprawdę dużo zieleni. Można powiedzieć, że udało nam się uniknąć konieczności wyboru między widokiem na morze a widokiem na rośliny.

Jak sami pracownicy oceniają nowe biuro?

Najlepszym dowodem są chyba ich własne słowa.

„Praca w kameralnej, pełnej zieleni przestrzeni, wypełnionej naturalnym światłem dzięki ogromnym oknom z widokiem na całą zatokę to przywilej pracy nie do zastąpienia przez owocowe czwartki. Gdybym odchodził z pracy, to tylko ze świadomością, że nigdy już prawdopodobnie nie będę pracował w tak komfortowym miejscu.”

Tymoteusz Olszewski
Head of AI

„Open space? Byłam sceptyczna. Ale okazuje się, że dobrze zaprojektowana przestrzeń, rośliny, które z nawadnianiem radzą sobie lepiej niż ja ze swoimi w domu, i 31. piętro zrobiły swoje. Na tej wysokości “praca w chmurze” nabiera zupełnie nowego znaczenia – a przy okazji okazało się, że ta przestrzeń naprawdę zbudowała nasze relacje na nowo.”

Marta Nowocińska
People Performance Partner

„Najbardziej doceniam to, że biuro nie jest jednym wielkim open space’em. Podział na mniejsze części daje dużo bardziej kameralną atmosferę. Do tego strefa social heart naturalnie zachęca do spotkań z ludźmi. Wspólny obiad przy długim stole, szybka partia piłkarzyków czy chwila rozmowy w strefie wypoczynkowej sprawiają, że integracja dzieje się sama, trochę przy okazji – bez potrzeby organizowania specjalnego eventu.”

Weronika Dudko-Konopka
Employer Branding Specialist 

I chyba właśnie ten ostatni aspekt jest dla nas najciekawszy. Przy pracy hybrydowej biuro musi dawać ludziom coś więcej niż samo stanowisko pracy – wygodne biurko można przecież zorganizować również w domu. Wartością biura stają się przede wszystkim ludzie, możliwość spontanicznego spotkania i przestrzeń, która takie spotkania ułatwia.

Czy nowe biuro jest już w pełni gotowe?

Prawie, choć mamy jeszcze kilka pomysłów.

Chcemy odtworzyć między innymi ścianę ze zdjęciami z firmowych wydarzeń, którą mieliśmy w poprzednim biurze i która była jednym z jego najbardziej lubianych elementów. Przez lata zebrało się naprawdę sporo wspólnych historii i chcemy, żeby było to widoczne również w naszej nowej przestrzeni.

W planach jest też nasza „ściana dinozaurów” – oczywiście w najlepszym tego słowa znaczeniu. To miejsce poświęcone osobom, które są w Speednet od ponad 10 lat. Takich osób mamy już 40 (!), więc zdecydowanie jest kogo na niej pokazać.

To dla nas ważny element, bo chcemy, żeby nowe biuro nie było wyłącznie efektowną przestrzenią na 31. piętrze. Ma również opowiadać historię firmy i ludzi, którzy ją przez lata tworzyli.

A jaki jest największy „smaczek” związany z przeprowadzką?

Prawdopodobnie sam fakt, że pracujemy obecnie w najwyżej położonym biurze w północnej Polsce, jest już całkiem dobrym smaczkiem.

Nam jednak najbardziej podoba się pewien paradoks tej przeprowadzki. Przenieśliśmy się do biura o znacznie mniejszej powierzchni, a jednocześnie mamy poczucie, że zyskaliśmy więcej przestrzeni do bycia razem.

I chyba najlepiej pokazują to drobiazgi, których nie da się zaplanować przy projektowaniu biura. Niedawno przez cały tydzień praktycznie codziennie ktoś przynosił do pracy własnoręcznie upieczone ciasto. Niby nic wielkiego, ale właśnie takie sytuacje sprawiają, że przestrzeń zaczyna żyć i robi się trochę bardziej „nasza”.

Nowe biuro po prostu lepiej odpowiada temu, czym miejsce pracy jest dla nas w 2026 roku. Nie musi być codziennym obowiązkiem, żeby pozostawało ważnym elementem życia firmy. Ma sprawiać, że kiedy już decydujemy się spotkać na miejscu, naprawdę chcemy zostać trochę dłużej – nawet jeśli czasem dodatkową motywacją jest kawałek domowego ciasta.

Napisane przez Krzysztof Król

Wavin Polska obchodzi 35-lecie działalności