w ,

Połowa Polaków chce większego zasięgu aut elektrycznych. Co jeszcze musi się zmienić, by elektryk stał się samochodem pierwszego wyboru?

Aby samochody elektryczne mogły trafić do szerszej grupy kierowców, kluczowe będzie coraz lepsze dopasowanie ich do codziennych potrzeb użytkowników. Co czwarty Polak wskazuje na potrzebę szybszego ładowania i większej trwałości baterii, a niemal tyle samo zwraca uwagę na ich bezpieczeństwo. Te oczekiwania pokazują, że dalszy rozwój rynku będzie zależał przede wszystkim od tego, czy elektryki staną się wygodnym i przewidywalnym wyborem dla szerokiego grona odbiorców. Zdaniem Powerdot wymaga to równoległego rozwoju technologii i infrastruktury ładowania. Tylko 2,5 proc. badanych przez CARFAX uważa, że obecne samochody elektryczne nie wymagają żadnych zmian.

Perspektywy rozwoju elektromobilności w Polsce komentuje ekspert w dziedzinie elektromobilności Grigoriy Grigoriev, General Manager Powerdot Polska – największego europejskiego operatora ładowarek pojazdów elektrycznych, dostawcy ponad połowy punktów szybkiego ładowania w Polsce.

Niemal połowa Polaków – 49 proc. – jest zdania, że jeśli samochody elektryczne miałyby w przyszłości być atrakcyjnym środkiem transportu, powinny oferować większy zasięg – jak wynika z badania przeprowadzonego przez firmę CARFAX. Co czwarty badany oczekuje szybszego ładowania i większej trwałości baterii, a prawie tyle samo zwraca uwagę na ich bezpieczeństwo. Tylko 2,5 proc. respondentów uważa, że nic nie musi się zmienić. To pokazuje, że Polacy nie odrzucają elektromobilności, ale oczekują od niej większej dojrzałości i dopasowania do realnych potrzeb.

Zasięg i tempo ładowania zdecydują o dalszym wzroście rynku EV
Polska wciąż znajduje się na stosunkowo wczesnym etapie rozwoju elektromobilności – samochody elektryczne stanowią mniej niż 1 proc. pojazdów w Polsce. Kolejnym etapem rozbudowy rynku musi więc być wyjście poza grupę early adopters i stworzenie warunków, w których elektryk będzie racjonalnym wyborem również dla gospodarstwa domowego posiadającego tylko jeden samochód. 

W tym kontekście zasięg rzeczywiście pozostaje jednym z kluczowych elementów rozwoju elektromobilności. Wśród europejskich samochodów elektrycznych średnia pojemność baterii to ok. 70 kWh, co przekłada się na zasięg około 250 kilometrów. Do jazdy miejskiej dla wielu osób jest to wystarczające, ale sytuacja zmienia się, kiedy elektryk ma służyć do pokonywania dłuższych tras. Samochody oferujące znacznie większy zasięg są już dostępne, jednak wraz z pojemnością baterii rośnie również ich cena. Dlatego dalszy rozwój rynku będzie zależał nie tylko od zwiększania parametrów samych samochodów, ale także od tego, czy kierowcy będą mogli wygodnie korzystać z nich w różnych scenariuszach – zarówno w mieście, jak i podczas dłuższych podróży.

Rozwój zasięgu samochodów musi więc iść w parze z dalszą rozbudową infrastruktury ładowania, szczególnie szybkiej. Polska zrobiła w tym obszarze w ostatnich latach duży krok naprzód – liczba punktów szybkiego ładowania DC wzrosła od 2021 r. prawie dziewięciokrotnie, a na jeden taki punkt przypada obecnie 18,3 samochodu BEV. Powerdot koncentruje się właśnie na rozwoju sieci szybkiego ładowania i zarządza dziś ponad 1650 punktami ładowania w Polsce, a kolejne kilkaset jest w budowie.

Kierowca, który rozważa samochód elektryczny jako jedyne auto w gospodarstwie domowym, patrzy na cały sposób jego użytkowania: zasięg, możliwość szybkiego naładowania samochodu w trasie, dostępność infrastruktury i prostotę całego doświadczenia. Im mniej różni się ono pod względem wygody i przewidywalności od korzystania z auta spalinowego, tym łatwiej zachęcić do elektromobilności szerszą grupę użytkowników. 

Rynek wtórny kolejnym etapem dojrzewania elektromobilności
Wraz ze wzrostem liczby samochodów elektrycznych coraz większego znaczenia będzie nabierał także rynek wtórny. Jednym z czynników silnie wpływających na ten aspekt jest wartość rezydualna pojazdów – BEV-y nadal często tracą na wartości szybciej niż samochody spalinowe. Z punktu widzenia nabywcy auta z drugiej ręki może to jednak oznaczać niższą cenę wejścia. 

W dłuższej perspektywie wtórny rynek elektryków ma bardzo duży potencjał. We wspomnianym badaniu CARFAX 27,8 proc. respondentów wskazuje napęd elektryczny jako ten, który ich zdaniem będzie najpopularniejszy w używanych autach przyszłości, a kolejne 26,5 proc. stawia na hybrydy. Benzynę wskazuje już tylko 11,2 proc., a diesla 3,2 proc. Nie oznacza to, że samochody spalinowe znikną z polskich dróg w najbliższych latach. Pokazuje jednak, że konsumenci sami spodziewają się głębokiej zmiany struktury rynku. 

Dalszy rozwój elektromobilności będzie więc coraz mniej zależał od przekonywania najbardziej otwartych na nowe technologie kierowców, a coraz bardziej od stworzenia warunków, w których EV będzie po prostu wygodnym i przewidywalnym rozwiązaniem dla przeciętnego użytkownika. Oznacza to równoległy rozwój technologii samochodów, infrastruktury ładowania i rynku wtórnego. Nie zastanawiamy się więc już, czy samochody elektryczne wejdą do głównego nurtu rynku wtórnego, ale jak szybko uda się usunąć bariery, które aktualnie powstrzymują część kierowców przed uznaniem ich za samochód pierwszego wyboru.

Napisane przez Rocket Science

Zwycięzcy VII edycji Oliwskiego Budżetu Sąsiedzkiego ogłoszeni

Audi planuje budowę pierwszego zakładu produkcyjnego w USA. Inwestycja w stanie Georgia o wartości 4 mld dolarów i 4500 nowych miejsc pracyDostęp tylko dla zalogowanych